Wnyki wróciły do lasu - 76-latek wpadł w policyjną pułapkę

2 min czytania
Wnyki wróciły do lasu - 76-latek wpadł w policyjną pułapkę

FOT. Policja Piotrków Trybunalski

Stalowe wnyki rozstawione na leśnej ścieżce migracji zwierzyny zniknęły tylko na chwilę. Gdy wróciły w okolicę Polichna, służby miały już sprawcę na celowniku. 76-letni mieszkaniec gminy Wolbórz został zatrzymany jeszcze tego samego dnia.

Strażnicy Państwowej Straży Łowieckiej i Straży Leśnej pierwszy raz natrafili na urządzenia kłusownicze 19 stycznia 2026 roku. Pułapki ustawiono na trasie, którą regularnie przemieszcza się zwierzyna leśna. Służby zneutralizowały wnyki, żeby nie zagrażały już zwierzętom, a potem uruchomiły monitoring obejmujący to miejsce i drogi dojazdowe.

23 marca 2026 roku strażnik leśny Nadleśnictwa Piotrków ponownie zauważył zastawione wnyki w lesie w okolicach miejscowości Polichno. O zdarzeniu powiadomił wolborskich policjantów, a ci od razu pojechali na miejsce. Funkcjonariusze przeprowadzili oględziny i zabezpieczyli pętle z drutu stalowego. Na podstawie zapisu z monitoringu ustalono osobę odpowiedzialną za kłusowniczy proceder.

Jeszcze tego samego dnia policjanci zatrzymali 76-latka. Mężczyzna usłyszał zarzut zakładania urządzeń kłusowniczych w celu pozyskania zwierzyny. Za to przestępstwo grozi mu kara do 5 lat pozbawienia wolności. Jak podaje Policja, sprawa ma też drugi, bardzo ciężki wymiar - w styczniu tego roku wilk wpadł we wnyki, a z powodu odniesionych obrażeń trzeba go było uśpić.

Wnyki to nielegalne pułapki z pętli z drutu albo stalowej linki, rozstawiane na przesmykach zwierzyny. Zwierzę, które w nie wejdzie, zaciska pętlę na szyi lub tułowiu i ginie w męczarniach. To właśnie dlatego służby traktują takie przypadki wyjątkowo poważnie. Ten finał pokazuje, że w lesie nikt nie jest anonimowy, a wspólne działania Policji, strażników leśnych i Straży Łowieckiej potrafią zamknąć kłusownikowi drogę bardzo szybko.

na podstawie: KMP w Piotrkowie Trybunalskim.

Autor: krystian